Towarzystwo Klawiterapii

Aurikuloterapia

„Zdrowie bez Leków”?

To czym się leczyć!? Jak to zrobić bez reklamowo skutecznych medykamentów?

Społeczeństwa obecnej doby, żyją niestety głównie w „prawdzie” telewizyjnych reklam, wdrukowujących (ang. imprinting) inteligentnym ludziom do głów wszystko to, na czym zależy tym co za nie zapłacili.

Jeżeli odbywa się to systematycznie i zgodnie z łacińską zasadą: „Powtarzanie jest matką nauki” (repetitio mater studiorum est), to nawet dumny naród polski nauczy się, że „leki leczą” – a w domyśle, że tylko leki.

Biedny w swej przereklamowanej wiedzy POLSKI NARODZIE!…

Ale jest nadzieja, bo; MOŻNA LECZYĆ INACZEJ i bez działań ubocznych!!!

Nasze wspaniałe ciała – pojazdy, którymi duch w nich mieszkający może przejawiać się w materialnym świecie (oczywiście, to tylko takie arbitralne i zdumiewająco nienaukowe założenie pana autora:), są wyposażone we wszystkie mechanizmy pozwalające utrzymać zdrowie (homeostazę), a w przypadku jego utraty – odzyskać je samoistnie w każdym stadium choroby.

Jakie to nienaukowe, no i nieprawdziwe! Czyżby?

Dr Goebbels – hitlerowski minister propagandy i OŚWIECENIA PUBLICZNEGO, twierdzący, że kłamstwo powtarzane bez końca staje się prawdą – byłby dziś dumny z siebie, bo jego nauka trafiła do wszystkich telewizorów.

Ale z kolei – MIARĄ PRAWDY, JEST SKUTECZNOŚĆ…

To co dotąd napisałem, może nie spodobać się osobom ze światopoglądem ukształtowanym przez demagogiczno-socjotechniczne reklamy. Ale wiem co piszę! Z medycyną jestem związany od prawie 50 lat, więc moje doświadczenie ma dość głęboką perspektywę. Przez te 50 lat sprawdziłem wiele medycznych dróg, których skuteczność obserwowana przeze mnie, była niekiedy zdumiewająca.

Jeszcze niedawno, wcale nie były one „niepoprawne”. Dietetyka, apiterapia, homeopatia, irydologia, ziołolecznictwo, suplementacje, hipnoterapia, terapia manualna, bioenergoterapia, Reiki itp…

Znam je i wciąż cenię, ale obecnie głównie jest to REFLEKSOTERAPIA (terapia odruchowa).

Jej najskuteczniejszą znaną mi postacią, jest KLAWITERAPIA, której autorem jest dr Ferdynand BARBASIEWICZ – polski psycholog.

Tworzą ją wszystkie rodzaje akupunktur: „duży” chiński korporalny system akupunktury o kilkutysięcznej tradycji – i tzw. MIKROSYSTEMY: Akupunktura Uszna – AURIKULOTERAPIA, Akupunktura Czaszkowa – KRANIOTERAPIA, Refleksoterapia Twarzy, Dłoni i Stóp (foot working). Jej częścią jest też Irydologia – ale tylko jako system diagnostyczny.

Siła tych metod leży w tym, że pozwalają sterować SAMOZDROWIENIEM, wykorzystując wszystkie naturalne mechanizmy życiowe, w jakie wyposażony jest każdy organizm.

Bez żadnych leków – tylko trzeba znaleźć terapeutę który je poznał, chcieć je zastosować i… zapłacić – bo „wylobbowany” urzędnik zadecydował, że nasze pieniądze ze składki na NFZ, na taki cel nie pójdą (a w Szwajcarii – jak najbardziej). Ponieważ znam i cenię te metody, więc chciał bym je zarekomendować.

Zwykle naukę Klawiterapii, rozpoczynam od AURIKULOTERAPII – przedstawię ją więc i teraz na wstępie. Jest ona prosta (jej nauka u mnie trwa trzy dni), tania, nie ma działań ubocznych, jest zwykle bardzo skuteczna – często wręcz spektakularnie, czasem na granicy cudu, np.: ustąpienie po jednym zabiegu objawów stanu zapalnego, np. stawu leczonego przez kilku specjalistów różnymi metodami przez kilka miesięcy, ustąpienie kilkudniowego kręczu – po kilku minutach zabiegu, ustąpienie kilkuletniego ropienia ucha (z powodu perlaka) – po dwu tygodniach terapii, po jednym zabiegu ustąpienie kilkutygodniowego bólu brzucha – w przebiegu nieżytu żołądka itp.

AURIULOTERAPIA w znanej obecnie postaci, powstawała w latach pięćdziesiątych dwudziestego wieku – we Francji. Jej autorem jest francuski neurolog dr Paul NOGIER.

To on właśnie, opracował mapę narządów i części ciała na uchu. Do badań w tym zakresie zainspirowały go blizny na uszach jego afrykańskich pacjentów (afro-europejczyków). Jak mu wyjaśniali – były one efektami przyżegań uszu rozżarzoną szpilką, przez ich terapeutów – gdy bolały ich plecy.

Ponieważ nie były to przypadki odosobnione (takich pacjentów – dr Nogier miał wielu), więc wypytując ich – dowiedział się, że afrykańscy (konkretnie arabscy) terapeuci, szukali na uszach swoich pacjentów miejsc bolesnych uciskowo, a znalazłszy – przypalali je rozżarzonym metalem, pozostawiając blizny, jakie Nogier mógł obserwować.

„Torturowani” w ten sposób ludzie, pozbywali się bólu pleców – a niewielkie oparzenia na uszach, szybko się goiły, będąc jedynym wspomnieniem uciążliwych dolegliwości grzbietu, czy „rwy kulszowej” – której współcześni nam neurolodzy nie potrafią leczyć inaczej, jak przepisując środki przeciwzapalne, rujnujące przewód pokarmowy (i nie tylko…).

Doktor Nogier, badając uciskiem uszy swoich obolałych pacjentów, stwierdzał czasem u niektórych ból – również w innych miejscach niż te, o których już wiedział, że są powiązane z odpowiednim miejscem na kręgosłupie.

Pytał wtedy pacjenta, czy choruje jeszcze na coś… W taki sposób gromadził wiedzę o tym, gdzie boli ucho w przypadku np. stanu zapalnego żołądka, trzustki, ucha środkowego, pęcherza moczowego itd. Tak powstał USZNY HOMUNKULUS Noger’a.

Świat dowiedział się o jego odkryciu w 1956 roku, z czasopisma Niemieckiego Towarzystwa Akupunktury. Obecnie nie przyżega się uszu rozżarzonym żelazem. Wystarczy ucisk, oświetlenie laserem, cieniutka – jednorazowa igła akupunkturowa, ziarnko np. gorczycy naklejone pod plastrem w bolesnym miejscu ucha…

Dr Nogier wykazał, że ciało ludzkie projektuje się na ucho, przybierając kształt płodu przed porodem – głową do dołu.

To istotna informacja, w poszukiwaniu właściwego miejsca na uchu, do postawienia trafnej diagnozy i potem skutecznego leczenia wykrytej choroby – zwykle stanu zapalnego czy urazu. Jak widać, ilość wiedzy medycznej potrzebnej do takiego „lekarzowania” nie jest imponująca.

Nie trzeba być lekarzem, aby z powodzeniem stosować AURIKULOTERAPIĘ.

Wielu moich kolegów po fachu (być może), będzie miało do mnie pretensję, że tak twierdzę – ale to prawda. Świadczyć o tym może fakt, że aparat do aurikuloelektrodiagnozy i aurikuloterapii, był i jest używany przez nielekarzy w rosyjskich łodziach podwodnych o napędzie jądrowym (nie wynurzających się tygodniami) i stacjach kosmicznych – czyli miejscach gdzie trudno jest wezwać pogotowie ratunkowe.

A armie korzystają tylko z najlepszych i sprawdzonych rozwiązań!

Ta prosta metoda, pozwala trafnie diagnozować i skutecznie LECZYĆ BEZ LEKÓW: szumy, zapalenia; uszu, zatok, nosogardła, zębów, migdałków podniebiennych, wyrostka robaczkowego. Zapalenia: przełyku, chorobę wrzodową żołądka i dwunastnicy, choroby jelit, zapalenie trzustki, zapalenie pęcherzyka żółciowego. Kamicę moczową, kolkę nerkową, zapalenie nerek, moczowodów, pęcherza moczowego, prostaty. Choroby układu rozrodczegokobiet: zapalenia macicy i jej przydatków, bóle menstruacyjne, atonię poporodową macicy.

Można też znieczulać porody, likwidować bóle kręgosłupa i stawów kończyn, stany po urazach, zapalenia stawów, kręcz szyi. Ratować życie w duszności– (astma, POChP) i obrzęku krtani Quinckego (bez leków!). Obniżać nadciśnienie tętnicze, łagodzić zaburzenia snu i nerwice itd., itp.

Długo by jeszcze wymieniać…

Na zakończenie bonus dla Czytelników  – opiszę co można zrobić w domu, zanim dostaniemy się do lekarza – gdy boli ucho. Może to być zapalenie ucha środkowego (również ropne), perlak ucha z kilkuletnim ropieniem, trudno gojące się stany po operacjach uszu środkowych…

Spośród usznych homunkulusów pokazanych wyżej (groteskowych ludzików), autorstwa różnych ekspertów AURIKULOTERAPII (na lewym), widać na płatku (tej dolnej – miękkiej części ucha) ikonkę ucha – obok oka. W przypadku zapalenia ucha (jego bólu), należy uciskając – szukać w tej okolicy miejsca bolesnego i uciskać go, dokąd nie przestanie boleć.

Może to potrwać i kilka minut. Ustąpienie bólu na płatku ucha, zwykle wiąże się z wrażeniem odetkania zatkanego zapalnie ucha, zmniejszeniem jego bólu i… rozpoczęciem zdrowienia.

Każde z nas powinno umieć to zrobić przed udaniem się po skierowanie do laryngologa dla własnego dziecka. Skierowania wydaje lekarz POZ.

W Anglii, obecnie czeka się na wizytę do lekarza POZ do pięciu tygodni (a ile potem do laryngologa?). W Warszawie prawie podobnie.

Uczcie się więc Państwo AURIKULOTERAPII, bo czas niepewny… Zapraszam

Janusz Kołodziejczyk

www.polskaszkolarefleksoterapii.pl

www.klawiterapia-kolodziejczyk.pl

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *